Wróć do Historia

 

 
Z inicjatywy Stanisława Staszica powstała w Iłży fabryka fajansu. Wybór miejsca nie był przypadkowy, bowiem w mieście i okolicy znajdowały się zasoby gliny.
Levi Seliga Sunderland, Żyd pochodzący z Anglii, przyjął propozycję założenia fabryki. Przyjechał z Warszawy, gdzie prowadził handel wyrobami ceramicznymi, szkłem i wyrobami żelaznymi. Po przyjeździe do Iłży 25 września 1825 roku zawarł umowę. Na fabrykę otrzymał murowany
spichlerz znajdujący się za murami miasta pod wzgórzem zamkowym oraz pożyczkę w wysokości 18000 złotych polskich. Zgodnie z umową fabryka fajansu miała być uruchomiona po upływie roku. 
Instytucje w Iłży

Ankieta

Dni
Leśmianowskie

Sprowadził z zagranicy rzemieślników, maszyny, narzędzia i formy. Zezwolono mu w pierwszych dwóch latach sprowadzać na rynek krajowy naczynia fajansowe z Anglii. Sunderland nie posiadał dużego kapitału, o czym świadczyć może fakt, że już 3 listopada 1825 roku zawarł umowę z Naftalim Izraelem Hirschohnem, który mu wniósł 2450 talarów, stając się wspólnikiem. Wkrótce doszło między nimi do nieporozumienia, bowiem Hirschohn zażądał umieszczenia jego nazwiska w nazwie fabryczki. Żądał też większego udziału w zyskach oraz sprzeciwił się sprowadzaniu naczyń fajansowych z Anglii. Spór załatwiono, ale nazwisko wspólnika nie figurowało w nazwie spółki. W latach 1825 i 1828 na wystawach "Płodów Krajowego Przemysłu" w Warszawie były obecne wyroby Sunderlanda. Były to naczynia zdobione malowidłami i płaskorzeźbami. Niestety, nie wszystkie wyroby iłżeckie były ładne. Obiecanej pożyczki Sunderland nie otrzymał, ale dalej starał się o nią. Rząd wyłonił wtedy komisję, która miała ocenić wartość budynków i urządzeń oraz ocenić działalność fabryki. Określiła ona pozytywnie fabrykę i stwierdziła, że zostało sprowadzonych ośmiu wykwalifikowanych pracowników z zagranicy. Wśród nich był brat Aleksander oraz Archibald Hunter i Herniczek. W tym czasie zakład zatrudniał 56 robotników miejscowych przyuczonych do zawodu. Jakość wyrobów nie budziła zastrzeżeń, jedynie gładkość polewy nie była zbyt dobra. Wyroby sprzedawano w Iłży i w Warszawie. Sunderland otrzymał od rządu młynek do mielenia szkliwa, stojący po drugiej stronie drogi od kościoła Św. Ducha. Miał z nim kłopoty, ponieważ wójt nie pozwalał mu pobierać wody, gdy było jej w rzece mało. Obok stał młyn do mielenia zbóż, który musiał mieć stały dopływ wody. Nawet małe przerwy w dopływie wody narażały fabrykę na stratę. Kiedy produkcja wzrastała, iłżeckie wyroby były wysyłane do Rosji. Sunderland produkował ceramikę użytkową i dekoracyjną, polewaną na biało i kolorowo, zdobioną za pomocą szablonów oraz ręcznie. Oprócz tego produkował cegłę szamotową. W 1828 roku fabrykę odwiedziła Klementyna z Tańskich Hofmanowa. Z jej notatki wynika, że pracowało tu dużo Żydów i Niemców. W 1830 roku w fabryce było 50 robotników, w tym 25 pracowało w fabryce, a pozostali na zewnątrz zakładu. Powstanie Listopadowe spowodowało upadek przedsiębiorstwa. Spadła ilość zatrudnionych, zmniejszył się zbyt wyrobów gotowych, a wydarzenia wojenne utrudniały transport wyrobów. Przez wiele lat fabryka nie mogła wrócić do poprzedniego stanu i dlatego rząd umorzył Sunderlandowi dawną pożyczkę, jednocześnie przyznając mu następną w wysokości 20000 zł. p. W 1842 roku rząd oddał mu w wieczystą dzierżawę spichlerz, w którym mieściła się fabryka. W późniejszym okresie fabryka należała do braci Levina i Aleksandra Sunderlandów. W 1856 roku prowadził ją Rudolf, młodszy syn Levina, oraz Ignacy Wohl. W tym okresie pracowało w przedsiębiorstwie 48 robotników, 2 górników, 3 majstrów, 12 czeladników, 5 uczniów, 26 służących. Rudolfowi i jego szwagrowi nie powodziło się jednak tak dobrze, choć ilość zatrudnionych zwiększyła się. Zatrudniali 60 robotników. W 1860 roku rząd znów wsparł fabrykę. W wieczystą dzierżawę właściciele otrzymali 10 morgów ziemi, należących do folwarku Zamek-Iłża. Przylegała ona do zabudowań fabrycznych. W 1862 roku Bank Polski obciążył hipotecznie fabrykę z powodu nie spłaconej pożyczki. W 1864 roku na przełomie 1865 zakład był zamknięty. W 1864 roku fabrykę przejął M. Griszkiewicz, spadkobierca Sunderlandów. Po Powstaniu Styczniowym nastąpił upadek wytwórni z powodu konkurencji naczyń blaszanych i zbyt dużej odległości od linii kolejowej. Wytwórnię wydzierżawiono. W 1903 roku zrujnowaną pożarem, jak również z braku kapitału, zlikwidowano. Po pożarze Sunderlandowie przebudowali ocalałą większość domu na czynszową kamienicę, stojącą do dziś. Filip, starszy syn Lewina, po sporze z ojcem w 1851 roku, rozpoczął małą produkcję naczyń oraz produkcję retorty dla fabryk chemicznych, rury drenowe i kafelki posadzkowe. Zakład mieścił się w jego domu, gdzie były trzy izby robocze. Zakład był deficytowy. Filip zlikwidował produkcję i wyjechał z Iłży do Miedzianej Góry.

na podst. "Iłża wczoraj i dziś"
A. Bednarczyka