Poetry of Tomaszow

Przy okrągłym stole

A może byśmy tak, jedyna,

Wpadli na dzień do Tomaszowa?

Może tam jeszcze zmierzchem złotym

Ta sama cisza trwa wrześniowa...

 

W tym białym domu, w tym pokoju,

Gdzie cudze meble postawiono,

Musimy skończyć naszą dawną

Rozmowę smutnie nie skończoną.

 

Do dzisiaj przy okrągłym stole

Siedzimy martwo jak zaklęci!

Kto odczaruje nas? Kto wyrwie

Z nieubłaganej niepamięci?

 

Jeszcze mi ciągle z jasnych oczu

Spływa do warg kropelka słona,

A ty mi nic nie odpowiadasz

I jesz zielone winogrona.

 

Jeszcze ci wciąż spojrzeniem śpiewam:

"Du holde Kunst"... i serce pęka!

I muszę jechać... więc mnie żegnasz,

Lecz nie drży w dłoni mej twa ręka.

 

I wyjechałem, zostawiłem,

Jak sen urwała się rozmowa,

Błogosławiłem, przeklinałem:

"Du holde Kunst! Więc tak? Bez słowa?"

 

Ten biały dom, ten pokój martwy

Do dziś się dziwi, nie rozumie...

Wstawili ludzie cudze meble

I wychodzili stąd w zadumie...

 

A przecież wszystko - tam zostało!

Nawet ta cisza trwa wrześniowa...

Więc może byśmy tak, najmilsza,

Wpadli na dzień do Tomaszowa?...

 

                                                Julian Tuwim

 

 

O, jakbym pragnął być rozwiewnym cieniem,

Popłynąć znowu na ten brzeg uroczy,

Kędy Pilica srebrne fale toczy,

Gdzie wpośród olszyn modre źródła biją,

Gdzie inne serca!... inni ludzie żyją.

 

                                                Zygmunt Różycki

 

 

Coraz się więcej wgłębiasz w gaj uroczy,

Idąc ścieżkami nadpilicznych zboczy,

Aż wreszcie stajesz i patrzysz przed siebie

Olśnione blaskiem słonecznych promieni

Wielkie się źródło seledynem mieni

I pytasz serca - czym ja jest już w niebie?

 

Niby w omdleniu stoją źródła senne

Dziwnie wspaniałe i dziwnie promienne,

Powierzchnia całkiem cichą jest ich szklanna

I tylko na dnie wytryska fontanna,

Wzlata ku górze tysiącem pierścieni

I przecudownym się turkusem mieni,

Ach, jakie skarby w głębi tej ukryte,

I jakie na dnie muszle są perłowe,

Które spływają w kolory tęczowe,

Jakie tam bryły w kawałki rozbite

I jakie drzewa omszałe mistyczne

Obrały tutaj dla siebie grobowiec

Jakie tu kwiaty swoją wonią śliczne,

Iż zabłądziwszy w miejsce to wędrowiec

Z swojej rodzinnej krainy dalekiej

Chciałby się skować z miejscem tem na wieku...

 

                                                Zygmunt Różycki

 

See also

Tomaszow Mazowiecki on-line